Remigiusz Mróz - Bezprawie
Początkowo wydaje się być jasno i klarownie - do kancelarii zgłasza się klient - oficer policji który w afekcie dokonał pobicia młodego chłopaka i potrzebuje obrońcy. Niestety na jaw zaczynają wychodzić nowe fakty - czy na pewno klient Kordiana jest niewinny?
Problemy nie omijają też małżonki Kordiana - Joanny która która równolegle pomaga swojej siostrze Magdalenie w walce z jej byłym mężem psychopatą o prawa do ich córki Darii. Joanna wie, że w
granicach paragrafów przegra. Więc robi to, co robi najlepiej: wchodzi na miny, nagina zasady, lawiruje między etyką a desperacją. Mróz stawia nas przed pytaniem, od którego nie da się uciec: czy żeby zrobić dobrze, można zrobić źle? Czy ratując jedną osobę, masz prawo podeptać prawo? I nie daje gotowych odpowiedzi. Zostawia Cię z tym dyskomfortem razem z bohaterami.
Czytając ten tom nie mogłam się od niego oderwać. Jednocześnie chciałam i skończyć już czytanie by dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów ale z drugiej strony nie chciałam za szybko rozstawać się z moimi ulubionymi postaciami na których losy zawsze najbardziej wyczekuje. Momentami byłam wbijana w fotel poprzez natłok wydarzeń i emocji targających mną przez to czego doświadczali bohaterowie.
„Bezprawie” to fenomenalny, dojrzały tom, który udowadnia, że duet Chyłka-Oryński wciąż ma w sobie ogromną siłę rażenia. Remigiusz Mróz stworzył thriller prawniczy, który nie tylko bawi i trzyma w napięciu, ale też autentycznie dotyka i boli. To historia o tym, jak wysokie potrafią być koszty walki o własne szczęście i jak łatwo stać się tym, z kim najbardziej się walczy.
Dla fanów serii – pozycja absolutnie obowiązkowa, która pozostawia z potężnym apetytem na więcej. Pozostaje tylko wierzyć, że niedługo ponownie spotkamy się z prawnikami, którzy nie pozwolą, by ich świat został doszczętnie zburzony.
Komentarze
Prześlij komentarz