Izabella Agaczewska - Ułuda Świtania


Czasem najciemniejsza z nocy rodzi świt ale nie zawsze jest to światło które przyniesie nam ukojenie. Ułuda Świtania to powieść autorstwa Izabelli Agaczewskiej. Jej główną bohaterką jest Alina kobieta która posiada swoje mroczne sekrety.  
W pewną zimową noc ucieka ona z niemowlakiem w ramionach. Niestety jej ucieczka kończy się aresztowaniem oraz przekazaniem pewnej kobiecie niemowlaka. Pewnie teraz w waszych głowach pojawia się pytanie za co Alina zostaje skazana? A no za samoobronę.  Gajusz wydawał się być idealnym człowiekiem. 
Niestety to były tylko pozory. W rzeczywistości okazał się być mężem przemocowcem. Konsekwencją związku z tym człowiekiem była kara bezwzględnego więzienia przez dwie dekady. Dlaczego? Ano dlatego że ojciec zamordowanego męża Aliny był najlepszym prawnikiem i wszyscy się go bali więc nic nie dało się zrobić. I choć to Alina w tym wszystkim była ofiarą wyszła na tym najgorzej. 

Po odsiadce Alina wybiera się na wyspę Sobieszowską gdzie chce odzyskać spokój który został  jej brutalnie odebrany przez byłego teścia i jej męża . Nie wie jeszcze że jest ona śledzona przez pewną kobietę która pragnie na podstawie zdarzeń z życia Aliny zrobić reportaż. Alina pragnie także odzyskać kontakt ze swoją ukochaną córką Różą.
Choć nie jest pewna czy dziewczyna będzie chciała w ogóle z nią rozmawiać po tym jak nie miały kontaktu przez tyle lat. Autorka z ogromną wrażliwością prowadzi swojego czytelnika przez wspomnienia z dawnego życia Aliny czyli tego  sprzed więzienia. Dom dziecka, brutalny mąż te retrospekcje przeplatają się z tym jak Alina na nowo próbuje poskładać swoje życie w nowym miejscu w otoczeniu nowych ludzi.

Ułuda Świtania jest to literatura dojrzała, świadoma, wyważona, taka, która nie szuka taniego wzruszenia, ale zostawia po sobie głęboki ślad.

Zakończenie powieści zaskakuje i nie pozwala o sobie zapomnieć. „Ułuda świtania” nie jest historią o prostym przebaczeniu, to raczej opowieść o próbie zrozumienia, o cienkiej granicy między nadzieją a złudzeniem. Świt, który nadchodzi, nie jest obietnicą światła, lecz bolesnym przebudzeniem i może właśnie dlatego tak bardzo prawdziwym.

Autorka prowadzi nas przez tę drogę z poetyckim wyczuciem, zachęcając, by mimo burz i cieni wciąż wypatrywać świtu, symbolu nadziei i odrodzenia.
To książka o odkupieniu, stracie, sztuce przetrwania i o tym, że nawet po najdłuższej nocy można zobaczyć pierwszy promień światła.

Polecam, „Ułuda świtania” to książka, która zostaje w człowieku długo po ostatniej stronie.
To literatura pełna emocji, symboli i niełatwych pytań o winę, o pamięć, o drugą szansę. Agaczewska udowadnia, że nawet z ciemności można wypatrywać świtu… choć czasem okazuje się on tylko jego ułudą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Anna Todd - After. Płomień pod moją skórą.

Robi King - Miłość bez przedawnienia

Freida McFadden - Pomoc domowa