Remigiusz Mróz - Urwisko


Po mocnym zakończeniu Kasprowego które wbiło mnie w fotel i zostawiło z  porządnym niedosytem z nieskrywaną ciekawością  wyczekiwałam na kontynuację przygód komisarza Wiktora Forsta i jego najbliższych.

 Do bohaterów powracamy praktycznie tuż po zakończeniu wydarzeń z tomu dziesiątego. Urwisko bo taki właśnie tytuł nosi jedenasty już tom przygód serii o  Komisarzu Forście praktycznie już od samego początku wciąga czytelnika w mrok tatrzańskiego żywiołu i sprawia że niełatwo jest się z niego wydostać. Góry dość zdecydowanie  pokazują że posiadają własne zasady i demony i nikt nie może się się im przeciwstawić. 

Tym razem akcja rozgrywa się wokół Morskiego oka a dokładniej w schronisku do którego pewnej burzowej nocy trafia przemoczony jegomość wyglądający jakby dopiero co wyszedł z wody, pomimo usilnych prób pracowników schroniska nie udaje im się nawiązać z nim kontaktu a mężczyzna niespodziewanie znika, a w stawie nieopodal schroniska znalezione zostają zwłoki turysty.  Od tego momentu bohaterowie toczą nierówną walkę nie tylko z czasem ale także i wieloma innymi czynnikami. Jaki związek z topielcem będzie miała sprawa sprzed dekady którą notabene również prowadził komisarz? I co wspólnego będzie miał z tym wszystkim człowiek który już raz podniósł rękę na rodzinę Wiktora? 

Urwisko wciągnęło mnie od pierwszej do ostatniej strony.  Choć wątek ze starą Walminą która odgrywała w tej części istotną rolę niestety nie do końca przypadł mi do gustu to historia spina się w całość, a zakończenie jak na Remigiusza Mroza przystało sprawia że chce się kolejnej części teraz już zaraz więc nie pozostaje mi nic innego jak żyć nadzieją że dość szybko dostanę kontynuację. Wydarzenia które zostały opisane w tym tomie sprawiły że nieraz miałam ochotę dać upust emocjom podczas czytania, gdyż zwroty akcji były tak niemożliwe iż miałam wrażenie że mamy do czynienia z ostatnim już tomem, jednak tom jedenasty nie jest tym który spina całą historię w całość jednakowoż Mróz wskazuje że nieuchronnie zbliżamy się do zakończenia serii. 

Serie o komisarzu Forście polecam głównie osobom lubiącym góry i wszelkiego rodzaju wierzenia.  Ja w górach nigdy nie byłam i raczej nie będę więc chociaż w ten sposób mogę przenieść się do widoków opisywanych w książce.  Dla osób które były w miejscach które opisywane są w książce na pewno dużo łatwiejsze będzie wyobrażenie sobie tych miejsc, mi osobiście musi wystarczyć to co mam. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katarzyna Romanowska - His Obsession

Anna Todd - After. Płomień pod moją skórą.

Melka Kowal - Matki na fejsie